[Księga gości]


Archiwum

20121
2011121110987654321
2010121110987654321
2009121110987654321
2008121110987654321
2007121110987654321
2006121110987654321
20051211109


24.12.2011 :: 13:42 Komentarze(6)

Podsumowanie roku w pigułce ;)


Rok temu postanowiłam sobie, że ten rok będzie WIELKI – inny pod każdym względem, przełomowy. Bądź co bądź zanosiło się na to z różnych względów, ale nigdy nic nie jest przesądzone. Teraz, pod koniec grudnia, mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że jestem zadowolona z siebie i mijającego czasu – może nie w 100 proc, bo tak się chyba nigdy nie da, ale w 90% na pewno.

Pisanie takich podsumowań nigdy nie było jakąś moją tradycją, ale skoro pokusiłam się o to w zeszłym roku, nie mogę być teraz gorsza. Zdaję sobie sprawę, że samoistnie opuściłam tego bloga i przeniosłam swoje wirtualne zaangażowanie na inne miejsce, jednak to na tym blogu zaczęłam swoją internetową przygodę już hm… O, pierwsza notka powstała dokładnie 13.09.2005, czyli kawał czasu temu ;) Dlatego chcę dokonać rozliczenia w tym miejscu. Zresztą, może jeszcze wrócę, kto wie.

W wielkim skrócie, bo wszystkiego ogarnąć już w stanie nie jestem ;)
Kolejność przypadkowa ;)

STUDIA

Końcówka, ostatni rok. Zajęć było już mało, więc nie mogłam narzekać, zaliczeń czy egzaminów prawie wcale, ale trzeba było poświęcić czas na pisanie pracy magisterskiej, co w moim przypadku utrudniała trochę praca dorywcza. Rzadko miałam wolne weekendy, dni wolne od zajęć też najczęściej wykorzystywałam na pracę, a czasem po zajęciach też biegłam do kina, więc gdy wracałam w środku nocy byłam zbyt zmęczona, by jeszcze myśleć o Poświatowskiej. Pracę magisterską pisałam więc tak trochę „po łebkach”, ale udało mi się obronić w czerwcu na piękną piąteczkę, i nawet usłyszałam, że zabrakło mi 0,03 do szóstki. No ale nic ;) Jestem zadowolona, że ten etap mam już za sobą.


PRACA

Od stycznia zaczęłam pracować w kinie przy obsłudze widza, a potem również na kasie. Taka praca ma swoje plusy i minusy. Do tych pierwszych można zaliczyć przede wszystkim elastyczny grafik, miłą atmosferę (do czasu jednak…), świetnych ludzi (szczególnie jedną osóbkę, która utrzymuję bliski kontakt do dziś) i darmowe wejściówki, a przecież kino kocham :) Do minusów późniejsze zmiany w dyrekcji i nieciekawe sytuacje, marne zarobki i co tu ukrywać, wyzysk. Ale mimo wszystko ciepło wspominam te siedem miesięcy. W sierpniu zarejestrowałam się w urzędzie pracy i szukałam czegoś, co mogłabym robić, choć szczerze mówiąc, perspektywy były marne i sama też nie do końca wiedziałam, w czym mogłabym się sprawdzić. Od razu odrzuciłam myśl o szkolnictwie, trudno, te studia były trochę przypadkiem, nigdy nie zamierzałam uczyć…
W tym czasie pracowałam też nad magazynem elektronicznym, prowadząc cztery pierwsze numery. Pisywałam też do różnych czasopism i portali internetowych, wykorzystując w ten sposób swój wolny czas. No i zarabiałam na allegro :P
I nagle w listopadzie los się do mnie uśmiechnął. Od grudnia pracuję w sieci Miejskiej Biblioteki Publicznej, docelowo w biurze, w tej chwili jednak za sprawą remontu na jednej z filii. Jest świetnie, pracuję w środowisku, które jest mi bliskie, wśród książek, które kocham. Mam nadzieję, że zwiążę się z tym miejscem na dłużej.

HOBBY

Po skończeniu studiów wreszcie miałam trochę więcej czasu na przyjemności. Wróciłam do czytania książek, założyłam bloga z recenzjami i od pewnego czasu współpracuję z kilkoma wydawnictwami jako recenzent.


MIESZKANIE

Pierwsze półrocze to oczywiście mieszkanie w akademiku. Wspominam te chwile bardzo miło i myślę, że każdy powinien doświadczyć na własnej skórze takiej odrobiny samodzielności. W sierpniu wróciłam do domu i mieszkałam u siebie aż do znalezienia pracy. Jako, że znalazłam ją w mieście, w którym studiowałam, musiałam znów się przeprowadzić. W tej chwili mieszkam z chłopakiem i również nie narzekam ;)


WYJAZDY

Te wakacje pokrzyżowała nam trochę nagła nowa praca mojego chłopaka, ale udało nam się szybko zebrać i wykorzystać ostatni tydzień jego wolnego – pojechaliśmy nad morze, zwiedzając jeszcze Malbork i Frombork. Szkoda tylko, że pogoda była taka humorzasta. Oprócz tego wyjazdy weekendowe, w tym wyjazd do Brennej do hotelu Spa – jeszcze nigdy nie odpoczywałam w takich warunkach :D

KONCERTY

Zaczęło się od Odjazdów, gdzie zagrały wszystkie moje ukochane zespoły: Happysad, Strachy na Lachy, Myslovitz i oczywiście Coma. W tym roku Piotr Rogucki wydał płytę solową i wygrałam wejściówki na jego koncert w Krakowie. Coma także wydała płytę i byliśmy na koncercie promującym ten krążek. Wrażenia niesamowite :) Jeśli chodzi o wakacje to w tym roku pod względem koncertowym było dosyć marnie, w porównaniu do zeszłego roku, ale po prostu nigdzie w pobliżu nie grali nic interesującego.


ZWIĄZEK

To sfera, z której nie będę się zwierzać, mogę jedynie powiedzieć, że wszystko jest idealnie :)



To wszystko, co przychodzi mi w tej chwili do głowy. Z nadzieją patrzę w przyszłość czekając, co przyniesie kolejny rok.

A przy okazji – Wesołych Świąt :)